Katastrofa demograficzna we Włoszech. Papież na debacie o dzietności

Od kilkudziesięciu lat Włochy przeżywają katastrofę demograficzną. "Jeśli w tym kraju, jedną z dwóch przyczyn zubożenia są narodziny dziecka, to oznacza to, że są powody, dla których ludzie nie mają dzieci" - mówi Gigi De Palo, przewodniczący Forum Stowarzyszeń Rodzinnych.

Na temat dzietności porozmawiają w piątek uczestnicy “stanów generalnych”, a więc ogólnonarodowej debaty, które zwołało Forum Stowarzyszeń Rodzinnych. Spotkanie otworzy w Rzymie Franciszek. Dzięki obecności papieża, wezmą w nim również ważni politycy, z premierem Mario Draghim, a także przedstawiciele świata biznesu i kultury.

Gigi De Palo, przewodniczący Forum, ma nadzieję, że papież przełamie pewne schematy w myśleniu o demografii. Jego zdaniem we Włoszech pokutuje przekonanie, że dzietność to problem dla środowisk rodzinnych czy katolickich. Do polityków i przedsiębiorców wciąż nie dociera, że na kryzysie demograficznym tracą wszyscy.

Jakie są przyczyny kryzysu?

Przyczyną kryzysu demograficznego jest fakt, że młodzi Włosi nie mogą tu realizować swoich marzeń. Jeśli w tym kraju, jedną z dwóch przyczyn zubożenia są narodziny dziecka, to oznacza to, że są powody, dla których ludzie nie mają dzieci. Łączą się tu zarówno aspekty kulturowe, jak i ekonomiczne. My często chcielibyśmy to rozdzielać. Ludzie najczęściej zadają pytanie wyłączające: kryzys demograficzny ma powody ekonomiczne czy kulturowe? Jedno i drugie – wskazał De Palo.

“Przeciętna kobieta chciałaby mieć dwoje dzieci”

Jak podkreślił, ekonomia wpływa w sposób nieunikniony na kulturę. Zauważmy, że najbardziej gwałtowna zapaść demograficzna miała miejsce po roku 2008, czyli w następstwie kryzysu. A zatem trzeba pomóc młodym, pomóc kobietom w realizacji ich marzeń. We Włoszech statystyczna kobieta chciałaby mieć dwoje dzieci, a ma 1,24. 80 proc. młodych chciałoby mieć co najmniej dwoje dzieci. I dlatego, aby urzeczywistnić swoje aspiracje zawodowe i rodzinne, emigrują do innych krajów. A zatem jest to problem kulturowy, ekonomiczny, ale też polityczny – dodaje.

kh/Vatican News/Stacja7